Myśli dawne zapisane

Myśli dawne zapisane

… lubię mieć za przeciwnika myślącego Klienta. Pracownik hotelu powinien być zawsze czujny i gotowy a wiadomości przez niego przekazywane powinny wynikać z używania głowy – ostatnio jedna z naszych recepcjonistek poinformowała Gościa, że głębokość naszego basenu wynosi 15m. Na szczęście Gość nie przestraszył się i nie uciekł z hotelu tylko grzecznie poinformował, że ,,…zaraz skorzystam tylko ubiorę w pokoju akwalung’’. 

… w terenie ludzie generalnie dzielą się na tych co pracują w hotelu i tych obok. W pierwszym swoim obiekcie chciałem być Judymem i zatrudniłem całą wioseczkę mieszkającą w bezpośrednim sąsiedztwie obiektu. Po 4 miesiącach z 20 zatrudnionych zostały 2 osoby. Po drugim przebiciu opon człowiek mądrzeje. Nawet w kompletnej głuszy trzeba próbować wyławiać rodzynki i kierować ich późniejszą drogą rozwoju. 

… jestem zdecydowanym zwolennikiem szkoleń motywacyjnych i symulacji sprzedaży i marketingu w systemie wewnętrznym. Jedną z najważniejszych spraw jest próba prostego i czytelnego ustawienia systemu motywacji oraz dodatkowych elementów wynagrodzenia. W większości obiektów brak jest takiego systemu i zazwyczaj marketingowcy (i sprzedawcy zarazem) siedzą w biurze lub na spotkaniach z Klientami a następnie jeszcze do rana pilnują przeprowadzanej imprezy za te same sztywne wynagrodzenie. 

…bo jak bez szkoleń przekonać i nauczyć kelnerkę z miejscowości X sprzedawania wina za kilkaset zł, jeżeli sama nigdy nie wypiła lub nawet nie trzymała niestety w ręku alkoholu droższego niż 30 zł.

… przed odpowiedzią na każde zapytanie ofertowe, (które Klient powinien otrzymać jak najszybciej – staramy się żeby było to tego samego dnia) próbujemy zawsze zrobić sobie małą burzę mózgów zarówno z naszej strony tzn. ile możemy i w jaki sposób na tym zarobić oraz jak to przedstawić Klientowi żeby to kupił. Do dnia imprezy trzeba pracować z Klientem i pomagać mu w jak najlepszym organizacji jego pobytu. Metody późniejszego odwdzięczenia się Zlecającemu imprezę pominę w tym miejscu…

… kiedy już jakaś wielka agencyja reklamowa zdecyduje się na zrobienie jakiegoś incentivu w zamku prawie zawsze (za pierwszym razem) uważa kierujących obiektem oraz jego marketigowców za ludzi z prowincji i gorszy sort hotelarstwa. Okazuje się zwykle, że jego Klient ma dwa razy mniej pieniędzy do wydania niż zrobiłby to w każdym hotelu sieciowym w mieście, osoby techniczne nie dorosły do poziomu ich oczekiwań, normalne jest chyba przyzwolenie na przywiezienie własnego alkoholu a regulamin i kartka na drzwiach basenu ,,czynne dla Gości hotelowych do 22.00’’ znaczy ni mniej ni więcej tylko to, że wracając z Sali Balowej o 2.00 można wtoczyć się do sauny i jacuzzi.  

… czasami trzeba umieć zacisnąć zęby i milczeć. Z wściekłością w sercu patrzyłem kiedyś na dwóch naszych Gości, którzy w ciągu godzinnego pobytu na obiedzie nie zrzucając płaszczy szybko wciągnęli 4 daniowy obiad popijając butelką Rothshilda za 2000 zł. 

… niestety większości prywatnych właścicieli obiektów wydaje się, że biznes hotelowy jest tak prosty i łatwy, że z całą pewnością można go przeznaczyć dla siebie bezpośrednio lub dla członków bliższej lub dalszej (co jest rzadszym przypadkiem) rodziny – najlepiej od razu w funkcjach kierowniczych. 

… przekonajcie właścicieli o konieczności zatrudnienia lub powierzenia komuś obowiązków organizatora imprez (wymyślając własne scenariusze imprez zarabiacie więcej a jednocześnie możecie dać zarobić innym pracownikom po godzinach pracy) oraz organizatora wolnego czasu dla gości indywidualnych (niedawno dowiedziałem się, że nasi stali Goście z USA nie chcieli jeździć na dalsze wycieczki samodzielnie ponieważ byli święcie przekonani o tym, że w Polsce na stacjach nie ma benzyny bezołowiowej). 

… języki i jeszcze raz języki. Nie chodzi tylko o pozyskanie pracownika władającego płynnie jednym lub dwoma językami (co byłoby najprostsze). Jeżeli na prowincji znajdziecie jakiegoś dobrego człowieka do pracy (co się zdarza) to inwestujcie w niego. Mieszkając z dala od dużych metropolii wychowacie sobie oddanego i wiernego pracownika którego nie łatwo będzie w lokalnej społeczności skłonić do zmiany miejsca pracy.

 

…ciekawe pomysły zawsze w cenie. Od kilku lat jeżdżę po Europie po polskich placówkach kulturalnych i misjach handlowych z wykładem o polskim hotelarstwie historycznym. Zwykle są one bardzo owocne. Z jednej strony mam pewne miejsce i zaproszonych Gości (zwykle przez stronę polską po tamtej stronie – nawet, jeżeli przyjdzie tylko kilka osób mam pewność, że są to osoby bezpośrednio zainteresowane tematem), jakiś skromny poczęstunek a jednocześnie osoba z takiego ośrodka może wykazać się przed przełożonymi w Warszawie zorganizowaniem ciekawej imprezy. No i mnie zwykle udaje się zainteresować Gości de facto promowanym aktualnie obiektem. 

… pytanie po ostatnich Targach ITB w Berlinie /2006/ – czy ktoś z decydentów może postanowić odgórnie, żeby kapele ludowe na polskich stoiskach na targach turystycznych rzępoliły o wyznaczonych godzinach na centralnej scenie i dały czas na spotkania z klientami innym ludziom płacącym ,,ciężką kasę’’ za możliwość wystawienia i umówienia się z Klientem bezpośrednio na stoisku