Niezapomniane wizyty studyjne - cz.2. Wickaninnish Inn.

Niezapomniane wizyty studyjne – Wickaninnish Inn 

Wickaninnish znaczenie: Nikt nie idzie przede mną /z języka ludu Nootka /

Motto: Rustic Elegance on Nature's Edge.

Miejsce: Obszar Chroniony Pacific Rim, Tofino, Vancouver Island, BC, Kanada

Absolutna spójność miejsca z lokalną architekturą, artystami oraz dawnymi mieszkańcami.

Przeczytałem kilka lat temu artykuł /trochę procentuje członkostwo w jednym czy dwu stowarzyszeniach hotelarskich w USA/ o hotelu /wcale nie takim małym/ położonym niedaleko Tofino, BC na wyspie Vancouver Island. Niby nie na końcu świata jeszcze ale jeżeli ktoś mówi o regularnym braku miejsc nawet w sezonie zimowym, trudności w dojeździe zimą /czasami nawet trzeba za kilkaset $ dodatkowo małym charterem Orca Flight/ a załoga składa się z zadowolonych i pełnych entuzjazmu przedstawicieli 9 nacji /wtedy/ profesjonalistów i studentów hotelarstwa z całego świata to coś w tym jest nie tak na mój nos.

Szybki research i kilka maili - Charles McDiarmid, hotelarz z wykształcenia i powołania, syn pierwszego właściciela i animatora lokalnego środowiska biznesowego i artystycznego odpowiedział i zaprosił. Nie po prośbie i nie za darmo oczywiście ale ze zrozumieniem poznawczo/nabywczym dla konsultanta z dalekiej Polski – wystarczyło na 2 dni na miejscu, Seattle i Vancouver, 2 inne hotele które chcieliśmy zobaczyć oraz spotkanie z jednym z najlepszych środowiskowych architektów w USA – Jimem Cutlerem /o nim super historia niedługo/ 

A więc Seattle /slepless oczywiście :-) / , skok przez zatokę do Vancouver lot na wyspę /20 min/, rent a samochód i podziwiając piękne, deszczowe lasy Columbii Brytyjskiej do Tofino .

2011-03-20_152403jpg

No tak, pomyślałem sobie: wielkie fale surferskie, groźne jesienne burze przez szybę przy kominku z kieliszkiem wina, dzika przyroda leśna, tysiące migrujących wielorybów szarych, łososie, wydry, orły morskie wystarczą pewnie aby o każdej porze roku znaleźć gości dla takiego hotelu. Bułka z masłem.

Uwielbiam takie hotele: absolutna spójność wszystkich elementów: architektura, naturalnie starzejące się drewno, dużo lokalnej kultury w wystroju .... i oczywiście w załodze 2 osoby z Polski /Charles regularnie szukał pracowników na roczne kontrakty po całym świecie – także wśród studentów hotelarstwa/.

Zrzut ekranu 2018-09-02 o 113250png

Pełne spektrum aktywnej oferty od surfingu do nurkowania z wielorybami /prośba o nie joggingowanie wczesnym rankiem po plaży bo można natknąć się na niedźwiedzia szukającego małży po odpływie. Stacje przystankowe  /można obmyć, nakarmić, wytrzeć/ dla gości spacerujących z psami.

Hotel, piękna, panoramiczna restauracja The Pointe oraz Ancient Cedar Spa.


Zrzut ekranu 2018-09-02 o 161142png

Pokazanie hotelu, czas wolny na naturę /tamtejszy las deszczowy op prostu powala/, wspólna kolacja oraz zaplanowane nazajutrz spotkanie marketingowe z Charlesem na którym miałem poznać sekret skutecznego marketingu takiego hotelu.

wick naradapng

I jest .. Idziemy do gabinetu Charlesa -  jakieś 6 m2 na krzyż. Trochę uprzejmości i pogadania o branży pozamiejskiej w Polsce. Wykazanie zainteresowania turystyką historyczną /zamkami i pałacami/ której tam nie ma. 


Ale gdzie ten sekret sukcesu Wicka?. Idziemy do pokoju obok – piciulkowy. 3 małe biureczka ze stanowiskami komputerowymi i telefonami. Przedstawienie 3 młodych ludzi z marketingu. Miki codziennie obdzwania i mailuje do potencjalnych klientów z rynku Vancouver i Seatttle. Anna /Szwajcarka/ dostała w tym tygodniu Nowy York z naciskiem na giełdę i bankierów, Mark właśnie telefonuje i rozmawia z kimś z Silicon Valley w Kalifornii a obok gotowa kartka z wypisanymi leadami do zrobienia dzisiaj. I ...... co? No tak po prostu: 5 dni w tygodniu po kilka godzin, regularne spotkanie z Charlesem, podsumowanie wyników i dobrze rokujących firm i klientów prywatnych, uszczegółowienie ofert i tak 330 dni w roku /minus jakieś święta kanadyjsko – amerykańskie.

 Proste, pasjonujące, skuteczne.

Teraz po tych kilku latach doszła oczywiście na większą skalę cała strefa rozbudowanego marketingu internetowego /i dostępnych narzędzi w tym/  ale jeżeli komuś się wydaje że można prowadzić obecnie skuteczny marketing obiektu podobnie do operatora drona bojowego to niestety się myli. 

Anegdota /nigdy nie podnoś nosa wyżej niż masz/.

Charles zabrał nas aby pokazać co robi dla lokalnej społeczności rdzennych mieszkańców /słyszał ktoś o plemionach Kwakwaka'wakw, Nuu-Chah-nulth, Coast Salish, Comox, Esquimalt – ja wychowany na Czarnych Stopach, Apaczach i Irokezach – nigdy/.

Wybudował ogrzewany hangar w którym lokalni, rdzenni artyści mogli wykonywać swoje prace /w tym kilkumetrowe rzeźbione totemy/ które potem były sprzedawane dla kolekcjonerów a środki przeznaczane na dalsze projekty lokalne i wynagrodzenie dla rzeźbiarzy.

Zrzut ekranu 2018-09-02 o 161156png

Jedziemy – kilka osób rzeźbi totem /spokojnie 200 – 300 kg w kawale pnia/. Charles przedstawia nas jako swoich gości z dalekiej Europy. Głowa tej grupy z nami się wita. Czegoś nie dosłyszał i pyta jeszcze raz skąd jesteśmy. Ja grzecznie że z dalekiej Europy z Polski. Czy wie gdzie to jest?.

Indianin patrzy na mnie i mówi: Tak – ten totem robimy na zamówienie z Warszawy :-)  :-)

Świat się kurczy ....

/zdjęcia moje i Charlesa z hotelu/


Wickaninnish widok od jeziorajpg



orcajpg

DSC00010JPG

DSC00019JPG




general viewjpg

Wickaninnish SPAjpg

Zrzut ekranu 2018-09-02 o 161221png






2011-03-20_152224jpg