Polscy hotelarze na końcu świata - Zanzibar /wpis z 2015

Zrzut ekranu 2018-09-05 o 011614png

Zanzibar – zwyczajowo nazywany Wyspą Przypraw znajduje się niedaleko wschodniego wybrzeża Tanzanii. Kolonialna historia oraz szerokie, piaszczyste plaże pokryte białym piaskiem i otoczone ciepłymi wodami Oceanu Indyjskiego stanowią wymarzoną destynację dla turystów dla których ważne jest zachowanie proporcji pomiędzy poszukiwaniem autentyczności kulturowej a dostępem do ,,turystycznego raju”.

 adampng

Bogata historia uwikłana w handel niewolnikami, nastrojowe stare uliczki Stone Town /miejsce urodzenia Queenowego Freddiego Mercurego/ w zakamarkach których ciągle można znaleźć elementy pochodzące z dawnego sułtanatu, wszechobecne przyprawy /które razem z turystyką stanowią podstawę eksportu wyspy/ oraz szereg małych, lokalnych atrakcji turystycznych bez resortowego wakacyjnego tłumu, stanowią taką ,,magiczna pigułkę” kontynentu afrykańskiego dla wielu stanowiącą także część plażową wyprawy przed lub po zaliczeniu safari lub Kilimanjaro na kontynencie. Znaczną część turystów stanowią także pary podczas podróży poślubnych /honeymooners/ – z obowiązkowym elementem bajkowej, plażowej sesji fotograficznej.

Ze względu na stosunkowo bezpieczną formę islamu na wyspie Zanzibar uważany jest nawet obecnie za stabilną destynację turystyczną w stosunku do pn Afryki, Kenii /zamieszki plemienne dwa lata temu/ czy państw położonych w środku kontynentu.

I tak jak wszędzie na rynkach zagranicznych: można w zasadzie poruszać się samemu i niezależnie organizować własne wycieczki pod warunkiem zachowania poszanowania dla lokalnych ludzi, ich kultury i pracy. Zawsze oczywiście można zapłacić za kokosa cenę lokalną x 10 ale takie są uroki tropików od zawsze. W tym miejscu warto zarekomendować blogowy opis podróży dookoła świata naszego kolegi z branży hotelowo-gastronomicznej Wojtka Łopacińskiego /www.lopacinskichswiat.pl/ który ciekawie opisuje /także okiem hotelarza/ tą rodzinną podroż.

Kilka lat temu wyspą zaczęli interesować się także polscy inwestorzy którzy postanowili poszukać tutaj swojego miejsca na biznes turystyczny. Obecnie ,,polska kolonia zanzibarska” liczy ponad 30 osób bezpośrednio zaangażowanych w prowadzenie ok. 10 hoteli,  dzierżawionych pensjonatów oraz szkół kitesurfingu i nurkowych. Podczas ostatniej wyprawy do Afryki miałem możliwość poznania /lub po prostu spotkania się ze znajomymi hotelarzami/ niektórych z nich oraz przyjrzeniu się ich pracy.

Wśród nich na pewno jedna rodzina zamieszkała na Zanzibarze warta jest opisania.

 

THE MARKOWSKI’S KLAN J: Wacek, Laura i Kasia.

Zrzut ekranu 2018-09-05 o 013047png

Wacek /z którym miałem przyjemność kilka lat razem pracować w Polsce/ zdecydował się w 2014 przyjechać na wyspę aby nadzorować budowę, pre–opening oraz /w przyszłości - która już nastąpiła 2016 - dopisek bieżący / pierwsze prowadzenie 4*hotelu Zanzibar Queen w Matemwe na wschodnim wybrzeżu. Spokojna wioska, piękne szerokie plaże, jedna z najlepszych miejscówek do snorkelingu i nurkowania /atol Mnemba - 20 min łodzią od hotelu /, możliwość wypłynięcia z lokalnymi rybakami na drewnianych, tradycyjnych ngalawach na połów ryb plus ogromne doświadczenie Wacka w gastronomii hotelowej /które na pewno znajdzie swoje odzwierciedlenie na talerzach gości/ będą stanowiły gwarancję udanego wypoczynku. Planowane otwarcie hotelu - grudzień 2016. Planowane - bo tutaj pojawia się najważniejsze stwierdzenie prowadzenia lokalnego biznesu - pole pole /swahili: spokojnie, powoli/ -  WSZYSTKO JEST pole pole w Afryce. Szczególne sprawy urzędowe – nawet na szczeblu umówionych spotkań ministerialnych. Do tego trzeba się przyzwyczaić, przywyknąć i spróbować zaplanować poślizgi na pole pole w swoich planach biznesowych. Inne sprawy wpływające na uruchomienie hotelu od podstaw tam to niski poziom edukacji, słaba znajomość angielskiego /szczególnie u nowych pracowników liniowych/, zagmatwane przepisy podatkowe oraz ich niejasne interpretacje /szczególnie w stosunku do ,,białych” biznesów/.  Oglądanie budowy prawie 400m2 basenu metodą chałupniczo – betoniarkową zostanie na pewno zapamiętane. Plus lokalne zawody wędkarskie Polska – Tanzania świadomie przegrane 5:6 /ach ta radość na twarzach rybaków/. Trzymamy  kciuki za powodzenie ….. i może sprawdzimy w bliższej przyszłości jak wyszło.  

Laura /żona/ jest najlepszym personalnym przewodnikiem po wyspie. Mnóstwo lokalnych kontaktów i znajomości. Potrafi doradzić, zaproponować atrakcje, wspólnie wybrać się na przejażdżkę dala dala /małe lokalne busiki wielkości Fordów Transitów /u nas wchodzi 9 osób – tam zwykle ponad 20 plus 2-4 na tylnym zderzaku/, nurkowanie na Mnemba czy zakupy w Stone Town. No i oczywiście zaplanować niezapomnianą profesjonalną sesję fotograficzną. Zobaczcie koniecznie profil FB Laura Zanzibar,

Kasia /córka/ - jest managerem uważanego za jeden z trójki najlepszych hoteli na Zanzibarze – ZanziResortu /www.zanziresort.com/. To taki afrykański luksus w magicznym otoczeniu kilkuhektarowego przepięknie utrzymanego ogrodu z prywatnymi willami /część z własnymi basenami/. Prywatny, egzotyczny raj na zachodnim wybrzeżu wyspy. Restauracja oferująca najwyższej jakości dania oparte na lokalnych i świeżych składnikach. Własne długie molo na końcu którego można zaplanować romantyczną, wieczorną kolację. Kasia zarządza ponad 50 osobowym zespołem pracowników i jej głównym wyzwaniem jest taka organizacja ich pracy aby codzienne obowiązki nie wpływały na nieskrępowany pobyt zwykle bardzo wymagających gości. Jej doświadczenie z pracy w 5* irlandzkich hotelach na pewno procentuje. Szkolenia, szkolenia, szkolenie – jest FUN dla załogi – ale ile można J. Sobotnie masajskie wieczorne tańce i zabawa do której przyłączają się także pracownicy z baru, kuchni, ogrodu na długo pozostaną w pamięci. Oraz przemiły gość - Włoch prowadzący biznes gastronomiczny w Anglii a pochodzący jak mówił z takiej małej miejscowości na Sycylii której na pewno nie znamy – Corleone …. .

updated na wrzesień 2017 - Kasia objęła stery w Zanzibar Queen 

Odwiedziny i wieczorny koncert w Bandas u Miłosza /także super jedzenie/, kilka dni spędzonych w Maji House u Natalii i Michała, spotkanie z ekipą z także polskiego Sunshine Hotel ……… Polacy są wszędzie.

 

Zanzibar Facts

Podróż:

Międzynarodowy port lotniczy (ZNZ) przy lotach bezpośrednich /w niekończącej się rozbudowie/. Dużo turystów leci do Dar es Salaam /DAR/ i dalej promem na wyspę. My z Dar braliśmy lokalne małe linie lotnicze /12 osobowe 20 letnie Cessny Caravan/ z 25 min. lotem na wyspę /fun jeżeli masz pod siedzeniem kamizelkę dla niemowlaka do 10 kg lub siedzisz za ostatnim rzędem siedzeń na podłodze – overbooking – pole pole.

Temperatura wrzesień: 24 – 28oC woda 26oC

Waluta: szylingi tanzańskie /TZS/ - dolary wszędzie przyjmowane

Ceny – jeżeli ktoś nie był wcześniej w ,,turystycznej” Afryce to raczej drogo /nie dotyczy podróżników chcących się utrzymać za 20$ dziennie/

Język: swahili i angielski /zadziwiająco dużo lokalnych osób zna słowa polskie/

Moja ocena przyjazności lokalnej; 80%

wifepng
napis na drzwiach w Zanzibar City